Sobota, 21 Listopad 2009 17:58

Radykalne odchudzenie czołowych holenderskich banków, które przez dwie ostatnie dekady dumnie dzierżyły narodową flagę spowodowało, że kraj będzie sobie musiał poszukać nowego narodowego championa.
Piąta pod względem wielkości gospodarka strefy euro może być zmuszona, by oprzeć się na eksporcie maszyn i słynnych cebulek tulipanów z racji rozpoznawalności marki na całym świecie. Analitycy twierdzą jednak, że holenderskie banki pozostaną silnymi, nawet jeżeli mniejszymi graczami.
Rozbiór ABN Amro i poniedziałkowa deklaracja o podziale ING zniszczyły dwóch ambasadorów holenderskiej gospodarki, którzy cieszyli się rozległymi wpływami i reputacją z racji swojego rozsądnego zarządzania finansami.
Obydwa staną się regionalnymi bankami detalicznymi, oczywiście z działalnością międzynarodową, w niczym jednak nie przypominającymi tego, czym były jeszcze dwa lata temu.
Eksperci od holenderskiej gospodarki mówią, że problemy mają bardziej strukturalny charakter niż tylko ostatnie problem lokalnych banków.
“Holandia to oczywiście bardzo specyficzny kraj. Jest bardzo mały (…) i w przeszłości zdobył sobie pozycję w międzynarodowym handlu i usługach, która jest znacznie silniejsza niż można by się spodziewać po kraju tej wielkości”, powiedział Harald Benink, profesor bankowości i finansów z Uniwersytetu w Tilburgu.
“W wyniku tego, co teraz obserwujemy na świecie, w szczególności globalizacji rynków, trudniej jest utrzymać tę pozycję, szczególnie z powodu rozmiarów”, powiedział Benink.
W 2007 roku międzynarodowe konsorcjum kupiło ABN pomimo rezerwy ze strony holenderskiego banku centralnego (DNB), który opowiadał się za fuzją ABN z ING. Rok później transakcja stała się przyczyną kłopotów, ponieważ bańka na rynkach kredytowych pękła, a rząd Holandii został zmuszony do znacjonalizowania mniejszego obecnie ABN.
W zaledwie kilka dni po nacjonalizacji ABN rząd wpompował 10 miliardów euro w ING. Transakcja uratowała ING, ale kosztem wymuszonej rozbiórki.
To ciężki cios dla banku, którego kolorem, tak jak całej Holandii, jest pomarańczowy i który sponsoruje reprezentację piłkarską.
DUMNY NARÓD KUPCÓW
Miejsce Holandii w świecie i historii finansów jest powodem do dumy dla tego kraju. Holenderska Kompania Wschodnioindyjska (VOC) jako pierwsza w świecie wyemitowała w 1602 roku akcje.
Działania ratunkowe na rzecz sektora finansowego pod koniec 2008 roku były ciosem, a bankructwo rok później lokalnej marki DSB i podział ING jeszcze pogorszyły sprawę.
Holenderska gospodarka, która w około 70 procentach jest zależna od eksportu, przeżywa najgorszą recesję od II wojny światowej.
Nie jest jasne, co mogłoby wypełnić dziurę, którą sektor bankowy pozostawił w międzynarodowym wizerunku kraju. Kilka znanych holenderskich marek międzynarodowych, takich jak Unilever i Royal Dutsch Shell wciąż mają związki z krajem, ale ich centrale są gdzie indziej. „To są firmy, które stały się międzynarodowe lata temu. Mają status i reputację. Być może uwaga skupi się teraz trochę bardziej na nich, ponieważ globalnych banków już nie ma”, powiedział Albert Tamming, analityk w Van Lanschot Bankiers.
W najgorszym przypadku wiedza i szkolenie pójdą gdzie indziej. To zaszkodzi zatrudnieniu. Holenderski system finansowy miał wewnętrzny system szkoleń, który przyciągał menadżerów z całego świata”, powiedział Tamming.
TRANSPORT I TULIPANY
Kraj może mieć problem ze znalezieniem znanych nazw, ale pozostaje wielkim eksporterem maszyn i materiałów transportowych, które w ubiegłym roku przyniosły 107 miliardów euro.
Holenderskie kwiaty – symbolizowane przez wszechobecnego tulipana – przyniosły krajowi w 2008 roku 3,2 miliarda euro.
Zaś instytucje finansowe nie są bynajmniej skończone.
Analitycy zwracają uwagę, że rola innych holenderskich graczy finansowych, takich jak trzeci co do wielkości fundusz emerytalny na świecie, ABP i nie notowany na giełdzie Rabobank, który ma rating AAA, nie zmieni się w wyniku podziału banków takich jak ING i ABN.
“Skupiają się na konkretnych segmentach i prawdopodobnie dalej będą to robić. Sektor emerytalny zawsze był dosyć duży. To się nie zmieni”, powiedział Lester Agten, analityk Dresdner VPV.
A jeżeli chodzi o dwa podzielone banki, to poniosły one straty, ale uszły z życiem.
“Oczywiście to prawda, że ludzie mają emocjonalne podejście do biznesu, ale w rzeczywistości ING nie przestał działać”, powiedział Robin Fransman, wicedyrektor grupy przemysłowej Holland Financial Centre.
“Oczywiście zostały poniesione straty wizerunkowe, ale konkurencja to gra względna”, powiedział Fransman, którego grupa chce promować Holandię jako atrakcyjne centrum finansowe.
Dodaj komentarz