Nie stać cię na czynsz w Holandii? Jeśli nie przywiązujesz zbyt dużej wagi do wysokich standardów mieszkaniowych, dobrym rozwiązaniem dla ciebie może być squatting
Squatting (od ang. squat – przycupnąć) oznacza zajęcie pustostanu. W Polsce uznawany jest za przestępstwo, w niektórych krajach traktowany jest jako konflikt między squatersem a właścicielem budynku. W Holandii jest legalny. Pod pewnymi warunkami.
Trochę historii
Zjawisko squattingu (hol. kraak) pojawiło się w Holandii już w latach 60., ale w dużych holenderskich miastach szczyt popularności osiągnęło w latach 70. i na początku 80. Było przede wszystkim pragmatyczną odpowiedzią na odwieczne problemy mieszkaniowe wynikające z gęstego zaludnienia i małej powierzchni kraju. Holendrzy zaczęli używać słowa „krakers” (czyli squaters) na określenie osoby zajmującej pustostan w celach mieszkaniowych, w odróżnieniu od włamań będących aktami wandalizmu. Największe holenderskie squaty znajdują się zazwyczaj w centrach większych miast, kilka można spotkać na przedmieściach lub prowincji.
Holenderska postawa tego wobec zjawiska uległa zmianie po licznych, wymagających interwencji policji przypadkach zamieszek na terenie budynków zajętych przez squatersów. Dochodziło do zbrojnych wręcz prób odbicia najbardziej znanych holenderskich squatów, takich jak Fort Pannerden w okolicach Nijmegen czy De Blauwe Aanslag w Hadze. Operacje te były zazwyczaj bardzo kosztowne, co tylko podgrzało wzrastającą niechęć Holendrów do osób zajmujących pustostany. Od tego czasu squatting coraz częściej kojarzony był z działalnością anarchistyczną.
Od strony prawa
Holandia to chyba jedyny kraj na świecie, gdzie squatting nie jest zakazany prawnie. Oczywiście „dzicy lokatorzy” muszą przestrzegać pewnych warunków. Od 1971 r. decyzją holenderskiego Sądu Najwyższego zasada „spokoju domowego” (huisvrede), mówiąca o tym, że nikt nie może wkroczyć na teren domu bez pozwolenia osoby go zamieszkującej, objęła także squatersów. Zgodnie z tym rozporządzeniem, jeżeli budynek nie był zamieszkany i używany (np. remontowany) od minimum roku i jeśli jego właściciel nie wykazuje zamiaru zagospodarowania go w najbliższym czasie (czas ten nie jest precyzyjnie określony), można go zająć i wykorzystać do celów prywatnych. Co więcej, osoba, która zajęła takie pomieszczenie nie może być z niego usunięta siłą. Właściciel nieruchomości może wnieść do sądu sprawę cywilną w celu usunięcie squatersa, ale musi wtedy udowodnić, że zamierza w krótkim czasie wykorzystać budynek w konkretnym celu (np. wynająć go).
Od strony squatersów
Teoretycznie samo włamanie się do pustostanu nadal pozostaje nielegalne. Doświadczony i przezorny squaters powinien przede wszystkim być przygotowany, aby nie narazić się na zarzut włamania (np. wstawić nowy zamek). Potem wystarczy już tylko wyposażyć zajęte pomieszczenie w co najmniej jedno krzesło, stół i łóżko (tzw. kraakset – zestaw squatterski) i... zadzwonić na policję. Funkcjonariusze sprawdzą, czy wszystko odbyło się zgodnie z zasadami, i odnotują, że od tej pory budynek jest zamieszkany. Dopóki właściciel nieruchomości sam nie zainteresuje się nieproszonymi gośćmi (lub nie zostanie o nich poinformowany przez sąsiadów), squaters jest bezpieczny w swoim nowym lokum. Można także od razu po „wprowadzeniu” skontaktować się z właścicielem (jeśli jest znany) i zaproponować mu umowę: opieka nad miejscem, czasem jego renowacja albo opłata części czynszu w zamian za bezproblemowe mieszkanie przez określony czas.
Legalize it!
Zgodnie z popularną w Holandii polityką wszystko, co wzbudza publiczną debatę i kontrowersje na całym świecie, należy uregulować prawnie. Rozwiązanie to, dotyczące m.in. miękkich narkotyków, prostytucji czy związków homoseksualnych, zastosowane zostało także w przypadku squattingu (wspomniana wcześniej ustawa z 1971 r.). Często więc zdarza się, że squat zostaje zalegalizowany. Tak stało się w przypadku Poortgebouw w Rotterdamie, budynku zesquotowanego w 1980 r. Po negocjacjach z władzami miasta mieszkańcy zgodzili się płacić czynsz do gminy. Podobnie uprawomocniony został stary katolicki szpital w Groningen, zesquatowany w roku 1979.
Zjawisko squattingu w Holandii, szczególnie w dużych miastach, jest w ogóle wysoce zinstytucjonalizowane. W każdej dzielnicy Amsterdamu działa osobna grupa squatersów, odpowiedzialna za zajmowanie nieruchomości w danej części miasta. Organizowane są tzw. squaterskie godziny informacyjne (kraakspreekhuurs), czyli spotkania z doświadczonymi squatersami, którzy udzielają porad i pomagają tym początkującym. Na takich zebraniach można np. dowiedzieć się, jak najbezpieczniej zorganizować zajęcie pustostanu, jak najlepiej zabarykadować wejście do mieszkania, gdzie zdobyć informacje na temat pustostanów i ich właścicieli, a nawet otrzymać namiary na prawników współpracujących ze squatersami, specjalizujących się w obronie ich praw, w przypadku, gdy dojdzie do rozprawy cywilnej z właścicielem. Obok takiego zinstytucjonalizowanego zjawiska, wciąż występuje w Holandii squatting „dziki”, czyli squatersi działający na własną rękę, bez pomocy grup wsparcia.
Anti-kraak
Oczywiście nawet w liberalnej Holandii nie brak ruchów, które co jakiś czas aktywizują się w celu wprowadzenia zakazu squattingu. Znana była propozycja ustawy delegalizującej praktyki squaterskie wystosowana przez kilku przedstawicieli rządu holenderskiego w 2006 r. Po licznych protestach grup squatersów popieranych przez różne środowiska w całej Europie władze największych holenderskich miejscowości w liście skierowanym do rządu oznajmiły, że zakaz squattingu nie leży w interesie miast i ich mieszkańców.
Jako że próby delegalizacji nie przyniosły rezultatu, a nastroje anty-squattingowe narastały, Holendrzy postanowili poradzić sobie z tym zjawiskiem w inny, mniej radykalny sposób. Od jakiegoś czasu jak grzyby po deszczu wyrastają specjalne agencje (tzw. anti-kraak) mające na celu ochronę nieruchomości przez zesquotowaniem. W porozumieniu z właścicielami pustostanów, a najczęściej na ich zlecenie, wynajmują opuszczone budynki na bardzo korzystnych warunkach, w ten sposób broniąc dostępu do nich squatersom. Mieszkania takie, o niskim komforcie rekompensowanym niskim czynszem (ok. 100–150 euro na miesiąc), atrakcyjne są głównie dla studentów. Jedyną niedogodnością jest to, że mieszkając w takim miejscu, w każdej chwili możemy zostać poproszeni o jego opuszczenie (okres wypowiedzenia wynosi zazwyczaj dwa tygodnie). Wbrew pozorom wynajęcie tego typu lokum nie zawsze jest łatwe. Agencje anti-kraakowe często wymagają od zainteresowanego posiadania holenderskiego dowodu i znajomości języka niderlandzkiego. Obecnie wzrost konkurencji sprawia, że wymagania te są obniżane. W Amsterdamie znajduje się już ok. 5 tys. anty-squatów. Mimo to squatting w Holandii nadal jest bardzo popularny, jako alternatywny, niekomercyjny sposób na życie.
Agnieszka Kamińska
Najpopularniejsze squaty
- OT301, Vrankrijk i Binnenpret w Amsterdamie
-Het Slaakhuis w Rotterdamie
- Villa Vendex w Maastricht
Tanio i legalnie
Jeśli nie chcesz ryzykować nieprzyjemności czy nawet konfliktu z prawem, zgłoś się do agencji anty-squattingowej (anti-kraak) – za ok. 100–150 euro miesięcznie będziesz mógł wynająć lokum o niskim standardzie
źródło: nowapraca.pl
| < Poprzednia | Następna > |
|---|

Rząd Holandii walczy z agencjami pracy, które lekceważą prawo - zadeklarował to w Warszawie minister spraw zagranicznych Holandii Urie Rosenthal. Spot...
więcej w:Wiadomości z Holandii

Po zerwaniu wszelkich relacji przez Afrojacka z matką swojej córki holenderski dj zabezpieczył porządnie teren wokół swojej posiadłości przed wścibski...
więcej w:Plotki.nl

Norwegia, Islandia oraz Szwecja zapewniają matkom najlepsze warunki do życia i wychowywania dzieci - wynika z raportu "Mama Indeks" szwedzkiej organiz...

Najlepszy strzelec zakończonego właśnie sezonu Premier League, Robin van Persie poinformował władze Arsenalu, że nie podpisze z klubem nowego kontrakt...

Uczeni wzięli po lupę ryby. Dowodzą, że dieta zawierająca ryby dobrze wpływa nie tylko na pracę mózgu i odporność, ale również poprawia funkcjonowanie...
![]() "Bijna weekend", czyli jeszcze o pracyPo powrocie ze Slagharen trzeba było wró... Czytaj więcej |
![]() Kolejny ciosCzekając na kolejna wizytę u ortopedy i ... Czytaj więcej |
![]() Pierwsze uderzenieZepsuty laptop rozwalił mnie kompletnie.... Czytaj więcej |
![]() I znowu wizyta w szpitalu...Zaczęły się dni pełne obaw o zdrowie męż... Czytaj więcej |
|
Więcej w: Blogi w Holandii |