Home Ogloszenia Poradnik Emigranta Forum Aukcje Redakcja

Dzisiaj

Imieniny: Eryka Feliksa

Aukcje.nl

sukienka na extra wyjscie 104/110
Sprzedam lub Zamienie Mercedes E200.
Wózek
Irys - KUSZĄCA BIELIZNA TO DOSKONAŁY PREZENT!!!
Farah - KUSZĄCA PROPOZYCJA SEXY BIELIZNY!!!
Sophie - SEXY BIELIZNA DOSKONAŁYM PREZENTEM DLA OBOJGAI!!!
ALICE - KUSZĄCA PROPOZYCJA ZMYSŁOWEJ BIELIZNY!

Komentarze


W przyszłym, 2010 roku, minie 20 lat od premiery Dekalogu Krzysztofa Kieślowskiego. Rocznica ta stała się okazją do zaprezentowania w Melkweg Cinema w Amsterdamie najbardziej znanych filmów fabularnych tego wybitnego reżysera: 10. filmów z cyklu Dekalog, trzy filmy zrealizowane w koprodukcji polsko-francuskiej z serii Trzy kolory: Niebieski, Biały i Czerwony a także Podwójne życie Weroniki. Przegląd został zorganizowany przez Scenę Polską oraz Melkweg Cinema.

Dekalog I - X

Dekalog, to cykl 10 filmów telewizyjnych, nawiązujących do dziesięciu przykazań. Każdy film trwa około 55 minut. Autorami scenariuszy są Krzysztof Piesiewicz i Krzysztof Kieślowski. Muzykę skomponował Zbigniew Preisner.

Scenariusze powstawały przez około półtora roku. Początkowo miało to być 10 scenariuszy dla dziesięciu młodych reżyserów z wytwórni filmowej TOR, jednak w trakcie prac Krzysztof Kieślowski zmienił zdanie i postanowił sam zrealizować wszystkie filmy.

Ze znanym adwokatem, Krzysztofem Piesiewiczem, reżyser spotkał się przypadkiem w czasie stanu wojennego. Ich pierwszym, wspólnym scenariuszem - poprzedzającym Dekalog - był scenariusz filmu Bez końca z 1984. Po nim pojawił się pomysł, aby opowiedzieć historie związane z podstawowym kodeksem etycznym judaizmu i chrześcijaństwa.

Sam Krzysztof Kieślowski przyznawał, że poszczególne odcinki Dekalogu powiązane są w stopniu mniejszym lub większym z konkretnymi, dziesięcioma przykazaniami. Filmy te nie mają konkretnych tytułów. Autorzy pozwalają widzowi samodzielnie poszukiwać analogii z prawdami religijnymi i etycznymi. W zasadzie tytuły otrzymały tylko dwa filmy w wersji kinowej, z 1988: Krótki film o zabijaniu oraz Krótki film o miłości – które w skróconej postaci weszły do telewizyjnego cyklu jako Dekalog V oraz Dekalog VI. Te dwa filmy przyniosły Krzysztofowi Kieślowskiemu od razu międzynarodowe uznanie i sławę jako jednemu z czołowych europejskich reżyserów.

Zarówno Krótki film o zabijaniu, jak i Krótki film o miłości oraz cały cykl Dekalog zdobyły olbrzymią ilość prestiżowych, polskich i międzynarodowych nagród.

Autorzy zadbali, aby opowieści miały wymowę uniwersalną i nie odwoływały się zanadto do polskich realiów i problematyki życia lat 80-tych. Treści dotyczyć miały współczesnego człowieka, lecz bez wyraźnych skojarzeń z konkretną dekadą lub miejscem na mapie. Przed oczami widza ukazane zostały dramaty, decyzje i wybory mieszkańców typowego, anonimowego osiedla w dużym mieście. Bohaterowie akcji są sąsiadami. Niekiedy mijają się przypadkowo, jak przechodnie, w kolejnych odcinkach cyklu.

Pojawiająca się w 9. odcinkach, niczym łącznik, stała postać - to Tajemniczy Nieznajomy. Jest to milcząca rola Artura Barcisia, pełna znaczeń i metafizycznych skojarzeń – chociaż bohater ten, tak jak i pozostali bohaterowie filmów, jest w pełni z krwi i kości.

Akcja i dialogi kolejnych odcinków są na ogół bardzo ascetyczne, ograniczone do minimum. Trafiają do widzów poprzez wyraziste gesty, postawy i uniwersalne symbole. Narracja często jest refleksyjna, skupiona na detalach – tak istotnych dla Kieślowskiego jako dla znakomitego dokumentalisty - budująca emocje. Wymowa filmów może być czytelna i przekonująca dla widzów, bez względu na ich orientację religijną. Autorom scenariuszy udało się bowiem uniknąć konkretnych odniesień religijnych i religijnego patosu.

Właściwie przez ostatnie 20 lat napisano już tak wiele interpretacji i analiz twórczości Krzysztofa Kieślowskiego, że trudno dodać jest coś nowego. Przypomnę zatem jedynie pierwszy odcinek Dekalogu.

Dekalog I

Wszystkim widzom odcinek ten kojarzy się dość łatwo z pierwszym przykazaniem: Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Film powstał w 1988.

Akcja rozgrywa się zimą, tuż przed Wigilią, na tym samym osiedlu, które jest scenografią wszystkich pozostałych odcinków. Głównymi bohaterami są: Krzysztof - naukowiec i wykładowca akademicki (Henryk Baranowski), jego siostra Irena (Maja Komorowska) oraz syn, Paweł (Wojciech Klata).

Ojciec jest zapalonym eksperymentatorem. Wierzy w siłę umysłu ludzkiego, możliwości nauki i techniki. Jest ateistą. Nie ma jednakże nic przeciwko temu, aby jego syn rozpoczął, zgodnie z sugestią siostry Ireny, naukę religii – jeśli taka będzie wola i potrzeba małego Pawła. Irena, ciotka Pawła, jest osobą głęboko religijną. Rodzeństwo pomimo różnic światopoglądowych, pozostaje w bliskich, rodzinnych relacjach, a Irena dość dużo czasu spędza z małym Pawłem. Matka chłopca jest w tym czasie w Stanach Zjednoczonych.

Kolejnym dość ważnym bohaterem filmu jest komputer w domu Krzysztofa. A nawet dwa komputery – jeden należy do ojca, drugi zaś do syna. Dowiadujemy się, że obydwaj – Krzysztof i Paweł - dażą komputery wielką pasją.

Chłopiec jest bardzo wrażliwym, mądrym dzieckiem i odziedziczył talenty matematyczne oraz informatyczne po ojcu. Kiedy zachwycony prezentuje przed Ireną nowy program komputera - informujący go w dowolnych porach o grafiku zajęć mamy – Irena bez trudu, intuicyjnie wskazuje na ograniczone możliwości komputera. Nie potrafi on odpowiedzieć na oczywiste dla niej pytanie: co się śni mamie? - w czasie kiedy jest daleko od swojego synka. Jest to pierwsza, pojawiająca się w filmie informacja o tym, iż komputer nie jest, niestety, wszechwiedzący.

Paweł w tych dniach po raz pierwszy styka się z prawdziwą śmiercią (widzi martwego psa na osiedlu). Próbuje dowiedzieć się w rozmowach z ojcem i ciotką: czym jest pojęcie duszy, wiary i Boga. Doskonała scena odpowiedzi Ireny na pytanie: Kto to jest Bóg? – niezwykle prosta w wymowie i uznawana przez krytyków za jedną z najistotniejszych w Dekalogu - została podobno zaimprowizowana przez Maję Komorowską.

Paweł robi eksperymenty z butelką napełnioną wodą i sprawdza efekty działania zimowego mrozu na zewnątrz mieszkania. Podejrzał, że w prezencie na Wigilię ma dostać od ojca łyżwy i nie może się już ich doczekać. Silny mróz utrzymuje się przez kilka kolejnych dni i pogoda zdaje się sprzyjać łyżwiarstwu. Pawłowi udaje się przekonać ojca, aby pozwolił mu korzystać z łyżew jeszcze przed Wigilią.

Obaj postanawiają obliczyć wytrzymałość lodu na osiedlowym jeziorku, które ma kilkumetrową głębokość. Ojciec traktuje obliczenia jako okazję do nauki samodzielności i racjonalności dla Pawła, a zarazem pasjonującą dla nich zabawę i przygodę. Paweł podekscytowany, sam dzwoni do Instytutu Meteorologii, aby dowiedzieć się jaka była temperatura przygruntowa przez ostatnich kilka dni w Warszawie. Niezbędne dane wpisują do odpowiednich wzorów w komputerze. Według wykonanych obliczeń, ślizganie się na jeziorku okazuje się już w pełni bezpieczne.

Wszystko wydaje się być oczywiste, możliwe do wyliczenia i pod pełną kontrolą – wystarczy jedynie mieć odpowiednie dane. Paweł dostaje wymarzone łyżwy a ojciec w nocy idzie na spacer, aby osobiście sprawdzić grubość lodu na jeziorku.

W międzyczasie zdarzają się niewytłumaczone momenty, takie jak samoistne włączenie się komputera i wyświetlenie na ekranie napisu: I am ready. Nie po raz ostatni, jak się dowiemy później. Ojciec, aczkolwiek zdziwiony, traktuje to jednak jako naturalny „błąd w sztuce” i przechodzi nad nim do porządku. Jedynie Paweł, w swoim dziecięcym myśleniu, personifikuje komputer i zastanawia się, czy przypadkiem czegoś od nich nie chciał.

Kilkakrotnie od poczatku filmu widzimy Tajemniczego Nieznajomego (Artura Barcisia), który tym razem grzeje się nad jeziorkiem przy ognisku – niczym odpoczywający wędrowiec, opatulony w gruby kożuch. Zdaje się ocierać łzę, jaka być może zakręciła mu się w oku od dymu. Nie wydaje się być postacią, w jakikolwiek sposób ingerującą w zdarzenia na osiedlu lub decydującą o ich przebiegu.

Kolejny dzień okazuje się tragedią, która potwierdza się ostatecznie wraz z nastaniem wieczoru. Początkowo ojciec niczego jeszcze nie podejrzewa. Nie zdaje sobie sprawy, że syn miał odwołaną lekcję angielskiego i wybrał się na łyżwy. Nie traktuje poważnie telefonu od zaniepokojonej matki kolegi syna. Gdy zajęty pracą czeka na powrót Pawła – pęka nagle, w niewytłumaczalny sposób, buteleczka z atramentem, stojąca na biurku. Atrament rozlewa się wielką kałużą na dokumentach rozłożonych na stole.

Niepokój narasta. Okazuje się, że Paweł zniknął – nie miał angielskiego, nie było go również u Ireny. Poszukiwania syna na całym osiedlu nie przynoszą rezultatów. Przeczuciom ojca towarzyszą wieści o załamaniu się lodu na jeziorku i potwierdzenie przez jednego z chłopców, że Paweł ślizgał się na lodzie. Krzysztof wraz z Ireną oczekują w zimowym zmroku, pełni napięcia, na wyniki przeszukiwań przerębla przez grupę ratowniczą. Brak Pawła i jakichkolwiek wyników przynosi najgorszą z możliwych odpowiedzi i scenariuszy zdarzeń.

Tego samego wieczoru, ojciec udaje się do nowo budowanego kościoła na osiedlu. Staje przed surowym, zaimprowizowanym z desek ołtarzem, z palącymi się świecami przed świętym obrazem. Widz w zasadzie nie wie, czego może się spodziewać. Aktu wiary? Prośby ojca?

Krzysztof jednak po chwili milczenia uderza pięścią w ołtarz, który wraz ze świecami przewraca się. Wie już, że stracił syna bezpowrotnie. Przyszedł do kościoła i stanął przed ołtarzem - a więc możemy się domyślać, że nie wyklucza ostatecznie istnienia siły wyższej od siebie. Być może, przeczuwając moc tej siły, poszukuje dowodów i wyjaśnień tragedii, odpowiedzi na pytanie, czy faktycznie sam zawinił. Jesteśmy jednak świadkami gestu sprzeciwu i odrzucenia nieogarnialnych dla zrozpaczonego ojca praw.

Doskonale wiemy (chociażby z historii życia i twórczości Jana Kochanowskiego), że doświadczenie śmierci własnego dziecka może zachwiać wiarą nawet osób głęboko wierzących. Trudno zatem nie zrozumieć bolesnego zamianifestowania swojego buntu przez Krzysztofa – racjonalistę i jak do tej chwili, ateistę.

Kamera w tym momencie pokazuje zbliżenie oblicza Matki Boskiej na wysoko zawieszonym portrecie, na którym pojawiają się spryskania woskiem, niczym łzy cieknące po policzku. W zasadzie ujęcia to nie jest niezbędne w filmie. Można jednak zrozumieć, że jego wymowa w kontekście traści filmu, była bardzo istotna dla Krzysztofa Kieślowskiego i nadal taka pozostaje dla wszystkich wierzących widzów.

Wobec tak sugestywnych skojarzeń pierwszego filmu Dekalogu z pierwszym przykazaniem - dość łatwo możnaby popaść w rozważania na tamat winy i kary. Kieślowski jednak nie ocenia ani motywów, ani postawy religijnej Krzysztofa, ani jego naukowych metod poznawania i oceniania rzeczywistości. Konsekwencje takich, a nie innych kroków ojca głęboko zapadają w pamięć – niczym przestroga. Jednak film nie poucza, iż można było uniknąć tragedii. Znajdujemy jedynie stwierdzenia, że nie wszystkie czynniki dają się wyprognozować, naukowo zbadać i wykalkulować, że istnieje zawsze czynnik nieprzewidywalny. Pomimo ukazania płaczącego oblicza Matki Boskiej, nie ma w filmie potępienia reakcji ojca. Można je zrozumieć i nawet identyfikować się z bohaterem.

Wydaje się, że Krzysztof zachował wszelkie możliwe środki ostrożności, jakie tylko mógł. Nie przewidział jedynie, że syn samodzielnie, bez jego wiedzy, wybierze się na lodowisko i że warunki mogą się nieprzewidywalnie zmienić. Zbyt łatwym byłoby stwierdzenie, że ojciec całą swoją postawą zdradził jedynego Boga - ufając nadto komputerom i nauce - lub że zdrada taka sprowokowała bieg wydarzeń.

Wypadek nie jest karą wymierzoną przez zazdrosnego Boga-Mściciela. Wypadki, czynniki nieprzewidywalne zdarzają się – pomimo najlepszych chęci ich uniknięcia. Życia ani religii nie da się sprowadzić do zbyt prostych rozwiązań i recept. I to jest wielki sukces Dekalogu I. Uniknięcie niebezpieczeństwa nazbyt uproszczonych, automatycznych wniosków. Uniknięcie rozważania na temat winy i boskiej kary, pomimo tak wyrazistego nawiązania do pierwszego przykazania.

Łyżwiarska niedziela w Amsterdamie

Niedawno mieliśmy w Holandii pierwszą od wielu lat zimę. A dokładnie mówiąc jedną, jedyną niedzielę: 11 stycznia, kiedy to mróz pozwolił na masowe korzystanie z uciech łyżwiarstwa. Niedziela ta zbiegła się przypadkowo z przeglądem filmów Krzysztofa Kieślowskiego w Melkweg Cinema (8-26 stycznia).  

Pierwszy raz widziałam zamarznięte w Amsterdamie kanały, stawy i jeziorka. Zjawisko wydawało mi się niezwykłe i nie do uwierzenia. Lód w Polsce zawsze kojarzył mi się ze śniegiem. Tymczasem tutaj nie było ani jednego płatka śniegu. Na brzegach lodowisk rosła nawet trawa i zatopione w lodzie suche trzciny, a w mokrym i niezamarznietym gruncie na brzegach odciskiwały się miękko ślady butów.

Lód na wodzie miał głęboko czarny kolor – co w Polsce kojarzy się, z dopiero co zaczynającą narastać, pierwszą warstwą lodu. Bardzo jeszcze niebezpieczną, spod której widać dokładnie wodę.

Temperatura tej niedzieli wynosiła pomiędzy 0 a -1 stopni Celsjusza – a więc było dość ciepło. W zasadzie można było wybrać się na spacer bez czapki, szalika i rekawiczek. Gdyby nie setki ludzi, których widziałam na lodzie – nigdy nie odważyłabym się wejść na tak wyglądające, zamarznięte jeziorko. Odważyłam się jednak i ślizgałam wraz z innymi.

Holendrzy uważani są za ekspertów od wody i lodu. Sami siebie również tak postrzegają. Panuje dość powszechne przekonanie i zaufanie, że wszystko, również warstwę i wytrzymałość lodu można dokładnie wyliczyć. Jeśli w mediach podawane są informacje o braku niebezpieczeństwa, oznacza to, że z pełną gwarancją można się ślizgać.

Entuzjazm społeczeństwa holenderskiego do łyżwiarstwa był tak wielki, że nawet kilka dni przed ową niedzielą i kilka dni po niej, można było spotkać ludzi ślizgających się i przewracających na lodzie, pokrytym dość głęboką warstwą wody, niczym wielką kałużą! Mróz w zimie pojawia się bowiem ostatnio raz na 10 lat w Holandii i trwa – jak się okazało – bardzo krótko.

Nie zdarzył się żaden wypadek związany z nieprzewidywanym pęknięciem lodu. Wiele osób jedynie połamało ręce i nogi na śliskim lodzie. Ja jednak, zawsze będę miała w pamięci Dekalog I Krzysztofa Kieślowskiego i przestrogę, że woda i jej prądy, to nieodgadniony do końca żywioł - tak jak i wiele innych zjawisk oraz pytań bez odpowiedzi na tym świecie.

Marzenna Donajski

Filmy Animowane  

Wiadomości z Holandii

Panel Logowania




Plotki

Wiadomości z Polski

Sport

Van Persie odrzucił kontrakt. Czeka na oferty


Van Persie odrzucił kontrakt. Czeka na oferty

Najlepszy strzelec zakończonego właśnie sezonu Premier League, Robin van Persie poinformował władze Arsenalu, że nie podpisze z klubem nowego kontrakt...

Facebook

Porównaj na trivago

Porównaj na trivago hotele w Amsterdamie

Ciekawostki

Dieta na zdrowe serce. Nowe zalecenia


Dieta na zdrowe serce. Nowe zalecenia

Uczeni wzięli po lupę ryby. Dowodzą, że dieta zawierająca ryby dobrze wpływa nie tylko na pracę mózgu i odporność, ale również poprawia funkcjonowanie...

Blogi Polaków w Holandii

News image

Kurs języka holenderskiego

Pierwsza lekcja kursu odbyła się 5 paźdz...

Czytaj więcej
News image

Trudne życie z gipsem

Pierwsza noc była koszmarem. Następne te...

Czytaj więcej
News image

Bierzmowanie

Moja córka pilnie przygotowywała się do ...

Czytaj więcej
News image

Z wizytą u Państwa G.

Po nieprzespanej nocy poranek był szczeg...

Czytaj więcej

Więcej w: Blogi w Holandii