W przyszłym, 2010 roku, minie 20 lat od premiery Dekalogu Krzysztofa Kieślowskiego. Rocznica ta stała się okazją do zaprezentowania w Melkweg Cinema w Amsterdamie najbardziej znanych filmów fabularnych tego wybitnego reżysera: 10. filmów z cyklu Dekalog, trzy filmy zrealizowane w koprodukcji polsko-francuskiej z serii Trzy kolory: Niebieski, Biały i Czerwony a także Podwójne życie Weroniki. Przegląd został zorganizowany przez Scenę Polską oraz Melkweg Cinema.
Dekalog I - X
Dekalog, to cykl 10 filmów telewizyjnych, nawiązujących do dziesięciu przykazań. Każdy film trwa około 55 minut. Autorami scenariuszy są Krzysztof Piesiewicz i Krzysztof Kieślowski. Muzykę skomponował Zbigniew Preisner.
Scenariusze powstawały przez około półtora roku. Początkowo miało to być 10 scenariuszy dla dziesięciu młodych reżyserów z wytwórni filmowej TOR, jednak w trakcie prac Krzysztof Kieślowski zmienił zdanie i postanowił sam zrealizować wszystkie filmy.
Ze znanym adwokatem, Krzysztofem Piesiewiczem, reżyser spotkał się przypadkiem w czasie stanu wojennego. Ich pierwszym, wspólnym scenariuszem - poprzedzającym Dekalog - był scenariusz filmu Bez końca z 1984. Po nim pojawił się pomysł, aby opowiedzieć historie związane z podstawowym kodeksem etycznym judaizmu i chrześcijaństwa.
Sam Krzysztof Kieślowski przyznawał, że poszczególne odcinki Dekalogu powiązane są w stopniu mniejszym lub większym z konkretnymi, dziesięcioma przykazaniami. Filmy te nie mają konkretnych tytułów. Autorzy pozwalają widzowi samodzielnie poszukiwać analogii z prawdami religijnymi i etycznymi. W zasadzie tytuły otrzymały tylko dwa filmy w wersji kinowej, z 1988: Krótki film o zabijaniu oraz Krótki film o miłości – które w skróconej postaci weszły do telewizyjnego cyklu jako Dekalog V oraz Dekalog VI. Te dwa filmy przyniosły Krzysztofowi Kieślowskiemu od razu międzynarodowe uznanie i sławę jako jednemu z czołowych europejskich reżyserów.
Zarówno Krótki film o zabijaniu, jak i Krótki film o miłości oraz cały cykl Dekalog zdobyły olbrzymią ilość prestiżowych, polskich i międzynarodowych nagród.
Autorzy zadbali, aby opowieści miały wymowę uniwersalną i nie odwoływały się zanadto do polskich realiów i problematyki życia lat 80-tych. Treści dotyczyć miały współczesnego człowieka, lecz bez wyraźnych skojarzeń z konkretną dekadą lub miejscem na mapie. Przed oczami widza ukazane zostały dramaty, decyzje i wybory mieszkańców typowego, anonimowego osiedla w dużym mieście. Bohaterowie akcji są sąsiadami. Niekiedy mijają się przypadkowo, jak przechodnie, w kolejnych odcinkach cyklu.
Pojawiająca się w 9. odcinkach, niczym łącznik, stała postać - to Tajemniczy Nieznajomy. Jest to milcząca rola Artura Barcisia, pełna znaczeń i metafizycznych skojarzeń – chociaż bohater ten, tak jak i pozostali bohaterowie filmów, jest w pełni z krwi i kości.
Akcja i dialogi kolejnych odcinków są na ogół bardzo ascetyczne, ograniczone do minimum. Trafiają do widzów poprzez wyraziste gesty, postawy i uniwersalne symbole. Narracja często jest refleksyjna, skupiona na detalach – tak istotnych dla Kieślowskiego jako dla znakomitego dokumentalisty - budująca emocje. Wymowa filmów może być czytelna i przekonująca dla widzów, bez względu na ich orientację religijną. Autorom scenariuszy udało się bowiem uniknąć konkretnych odniesień religijnych i religijnego patosu.
Właściwie przez ostatnie 20 lat napisano już tak wiele interpretacji i analiz twórczości Krzysztofa Kieślowskiego, że trudno dodać jest coś nowego. Przypomnę zatem jedynie pierwszy odcinek Dekalogu.Dekalog I
Wszystkim widzom odcinek ten kojarzy się dość łatwo z pierwszym przykazaniem: Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Film powstał w 1988.
Akcja rozgrywa się zimą, tuż przed Wigilią, na tym samym osiedlu, które jest scenografią wszystkich pozostałych odcinków. Głównymi bohaterami są: Krzysztof - naukowiec i wykładowca akademicki (Henryk Baranowski), jego siostra Irena (Maja Komorowska) oraz syn, Paweł (Wojciech Klata).
Ojciec jest zapalonym eksperymentatorem. Wierzy w siłę umysłu ludzkiego, możliwości nauki i techniki. Jest ateistą. Nie ma jednakże nic przeciwko temu, aby jego syn rozpoczął, zgodnie z sugestią siostry Ireny, naukę religii – jeśli taka będzie wola i potrzeba małego Pawła. Irena, ciotka Pawła, jest osobą głęboko religijną. Rodzeństwo pomimo różnic światopoglądowych, pozostaje w bliskich, rodzinnych relacjach, a Irena dość dużo czasu spędza z małym Pawłem. Matka chłopca jest w tym czasie w Stanach Zjednoczonych.
Kolejnym dość ważnym bohaterem filmu jest komputer w domu Krzysztofa. A nawet dwa komputery – jeden należy do ojca, drugi zaś do syna. Dowiadujemy się, że obydwaj – Krzysztof i Paweł - dażą komputery wielką pasją.
Chłopiec jest bardzo wrażliwym, mądrym dzieckiem i odziedziczył talenty matematyczne oraz informatyczne po ojcu. Kiedy zachwycony prezentuje przed Ireną nowy program komputera - informujący go w dowolnych porach o grafiku zajęć mamy – Irena bez trudu, intuicyjnie wskazuje na ograniczone możliwości komputera. Nie potrafi on odpowiedzieć na oczywiste dla niej pytanie: co się śni mamie? - w czasie kiedy jest daleko od swojego synka. Jest to pierwsza, pojawiająca się w filmie informacja o tym, iż komputer nie jest, niestety, wszechwiedzący.
Paweł w tych dniach po raz pierwszy styka się z prawdziwą śmiercią (widzi martwego psa na osiedlu). Próbuje dowiedzieć się w rozmowach z ojcem i ciotką: czym jest pojęcie duszy, wiary i Boga. Doskonała scena odpowiedzi Ireny na pytanie: Kto to jest Bóg? – niezwykle prosta w wymowie i uznawana przez krytyków za jedną z najistotniejszych w Dekalogu - została podobno zaimprowizowana przez Maję Komorowską.
Paweł robi eksperymenty z butelką napełnioną wodą i sprawdza efekty działania zimowego mrozu na zewnątrz mieszkania. Podejrzał, że w prezencie na Wigilię ma dostać od ojca łyżwy i nie może się już ich doczekać. Silny mróz utrzymuje się przez kilka kolejnych dni i pogoda zdaje się sprzyjać łyżwiarstwu. Pawłowi udaje się przekonać ojca, aby pozwolił mu korzystać z łyżew jeszcze przed Wigilią.
Obaj postanawiają obliczyć wytrzymałość lodu na osiedlowym jeziorku, które ma kilkumetrową głębokość. Ojciec traktuje obliczenia jako okazję do nauki samodzielności i racjonalności dla Pawła, a zarazem pasjonującą dla nich zabawę i przygodę. Paweł podekscytowany, sam dzwoni do Instytutu Meteorologii, aby dowiedzieć się jaka była temperatura przygruntowa przez ostatnich kilka dni w Warszawie. Niezbędne dane wpisują do odpowiednich wzorów w komputerze. Według wykonanych obliczeń, ślizganie się na jeziorku okazuje się już w pełni bezpieczne.
Wszystko wydaje się być oczywiste, możliwe do wyliczenia i pod pełną kontrolą – wystarczy jedynie mieć odpowiednie dane. Paweł dostaje wymarzone łyżwy a ojciec w nocy idzie na spacer, aby osobiście sprawdzić grubość lodu na jeziorku.
W międzyczasie zdarzają się niewytłumaczone momenty, takie jak samoistne włączenie się komputera i wyświetlenie na ekranie napisu: I am ready. Nie po raz ostatni, jak się dowiemy później. Ojciec, aczkolwiek zdziwiony, traktuje to jednak jako naturalny „błąd w sztuce” i przechodzi nad nim do porządku. Jedynie Paweł, w swoim dziecięcym myśleniu, personifikuje komputer i zastanawia się, czy przypadkiem czegoś od nich nie chciał.
Kilkakrotnie od poczatku filmu widzimy Tajemniczego Nieznajomego (Artura Barcisia), który tym razem grzeje się nad jeziorkiem przy ognisku – niczym odpoczywający wędrowiec, opatulony w gruby kożuch. Zdaje się ocierać łzę, jaka być może zakręciła mu się w oku od dymu. Nie wydaje się być postacią, w jakikolwiek sposób ingerującą w zdarzenia na osiedlu lub decydującą o ich przebiegu.
Kolejny dzień okazuje się tragedią, która potwierdza się ostatecznie wraz z nastaniem wieczoru. Początkowo ojciec niczego jeszcze nie podejrzewa. Nie zdaje sobie sprawy, że syn miał odwołaną lekcję angielskiego i wybrał się na łyżwy. Nie traktuje poważnie telefonu od zaniepokojonej matki kolegi syna. Gdy zajęty pracą czeka na powrót Pawła – pęka nagle, w niewytłumaczalny sposób, buteleczka z atramentem, stojąca na biurku. Atrament rozlewa się wielką kałużą na dokumentach rozłożonych na stole.
Niepokój narasta. Okazuje się, że Paweł zniknął – nie miał angielskiego, nie było go również u Ireny. Poszukiwania syna na całym osiedlu nie przynoszą rezultatów. Przeczuciom ojca towarzyszą wieści o załamaniu się lodu na jeziorku i potwierdzenie przez jednego z chłopców, że Paweł ślizgał się na lodzie. Krzysztof wraz z Ireną oczekują w zimowym zmroku, pełni napięcia, na wyniki przeszukiwań przerębla przez grupę ratowniczą. Brak Pawła i jakichkolwiek wyników przynosi najgorszą z możliwych odpowiedzi i scenariuszy zdarzeń.
Tego samego wieczoru, ojciec udaje się do nowo budowanego kościoła na osiedlu. Staje przed surowym, zaimprowizowanym z desek ołtarzem, z palącymi się świecami przed świętym obrazem. Widz w zasadzie nie wie, czego może się spodziewać. Aktu wiary? Prośby ojca?
Krzysztof jednak po chwili milczenia uderza pięścią w ołtarz, który wraz ze świecami przewraca się. Wie już, że stracił syna bezpowrotnie. Przyszedł do kościoła i stanął przed ołtarzem - a więc możemy się domyślać, że nie wyklucza ostatecznie istnienia siły wyższej od siebie. Być może, przeczuwając moc tej siły, poszukuje dowodów i wyjaśnień tragedii, odpowiedzi na pytanie, czy faktycznie sam zawinił. Jesteśmy jednak świadkami gestu sprzeciwu i odrzucenia nieogarnialnych dla zrozpaczonego ojca praw.
Doskonale wiemy (chociażby z historii życia i twórczości Jana Kochanowskiego), że doświadczenie śmierci własnego dziecka może zachwiać wiarą nawet osób głęboko wierzących. Trudno zatem nie zrozumieć bolesnego zamianifestowania swojego buntu przez Krzysztofa – racjonalistę i jak do tej chwili, ateistę.
Kamera w tym momencie pokazuje zbliżenie oblicza Matki Boskiej na wysoko zawieszonym portrecie, na którym pojawiają się spryskania woskiem, niczym łzy cieknące po policzku. W zasadzie ujęcia to nie jest niezbędne w filmie. Można jednak zrozumieć, że jego wymowa w kontekście traści filmu, była bardzo istotna dla Krzysztofa Kieślowskiego i nadal taka pozostaje dla wszystkich wierzących widzów.
Wobec tak sugestywnych skojarzeń pierwszego filmu Dekalogu z pierwszym przykazaniem - dość łatwo możnaby popaść w rozważania na tamat winy i kary. Kieślowski jednak nie ocenia ani motywów, ani postawy religijnej Krzysztofa, ani jego naukowych metod poznawania i oceniania rzeczywistości. Konsekwencje takich, a nie innych kroków ojca głęboko zapadają w pamięć – niczym przestroga. Jednak film nie poucza, iż można było uniknąć tragedii. Znajdujemy jedynie stwierdzenia, że nie wszystkie czynniki dają się wyprognozować, naukowo zbadać i wykalkulować, że istnieje zawsze czynnik nieprzewidywalny. Pomimo ukazania płaczącego oblicza Matki Boskiej, nie ma w filmie potępienia reakcji ojca. Można je zrozumieć i nawet identyfikować się z bohaterem.
Wydaje się, że Krzysztof zachował wszelkie możliwe środki ostrożności, jakie tylko mógł. Nie przewidział jedynie, że syn samodzielnie, bez jego wiedzy, wybierze się na lodowisko i że warunki mogą się nieprzewidywalnie zmienić. Zbyt łatwym byłoby stwierdzenie, że ojciec całą swoją postawą zdradził jedynego Boga - ufając nadto komputerom i nauce - lub że zdrada taka sprowokowała bieg wydarzeń.
Wypadek nie jest karą wymierzoną przez zazdrosnego Boga-Mściciela. Wypadki, czynniki nieprzewidywalne zdarzają się – pomimo najlepszych chęci ich uniknięcia. Życia ani religii nie da się sprowadzić do zbyt prostych rozwiązań i recept. I to jest wielki sukces Dekalogu I. Uniknięcie niebezpieczeństwa nazbyt uproszczonych, automatycznych wniosków. Uniknięcie rozważania na temat winy i boskiej kary, pomimo tak wyrazistego nawiązania do pierwszego przykazania.
Łyżwiarska niedziela w Amsterdamie
Niedawno mieliśmy w Holandii pierwszą od wielu lat zimę. A dokładnie mówiąc jedną, jedyną niedzielę: 11 stycznia, kiedy to mróz pozwolił na masowe korzystanie z uciech łyżwiarstwa. Niedziela ta zbiegła się przypadkowo z przeglądem filmów Krzysztofa Kieślowskiego w Melkweg Cinema (8-26 stycznia).
Pierwszy raz widziałam zamarznięte w Amsterdamie kanały, stawy i jeziorka. Zjawisko wydawało mi się niezwykłe i nie do uwierzenia. Lód w Polsce zawsze kojarzył mi się ze śniegiem. Tymczasem tutaj nie było ani jednego płatka śniegu. Na brzegach lodowisk rosła nawet trawa i zatopione w lodzie suche trzciny, a w mokrym i niezamarznietym gruncie na brzegach odciskiwały się miękko ślady butów.
Lód na wodzie miał głęboko czarny kolor – co w Polsce kojarzy się, z dopiero co zaczynającą narastać, pierwszą warstwą lodu. Bardzo jeszcze niebezpieczną, spod której widać dokładnie wodę.
Temperatura tej niedzieli wynosiła pomiędzy 0 a -1 stopni Celsjusza – a więc było dość ciepło. W zasadzie można było wybrać się na spacer bez czapki, szalika i rekawiczek. Gdyby nie setki ludzi, których widziałam na lodzie – nigdy nie odważyłabym się wejść na tak wyglądające, zamarznięte jeziorko. Odważyłam się jednak i ślizgałam wraz z innymi.
Holendrzy uważani są za ekspertów od wody i lodu. Sami siebie również tak postrzegają. Panuje dość powszechne przekonanie i zaufanie, że wszystko, również warstwę i wytrzymałość lodu można dokładnie wyliczyć. Jeśli w mediach podawane są informacje o braku niebezpieczeństwa, oznacza to, że z pełną gwarancją można się ślizgać.
Entuzjazm społeczeństwa holenderskiego do łyżwiarstwa był tak wielki, że nawet kilka dni przed ową niedzielą i kilka dni po niej, można było spotkać ludzi ślizgających się i przewracających na lodzie, pokrytym dość głęboką warstwą wody, niczym wielką kałużą! Mróz w zimie pojawia się bowiem ostatnio raz na 10 lat w Holandii i trwa – jak się okazało – bardzo krótko.
Nie zdarzył się żaden wypadek związany z nieprzewidywanym pęknięciem lodu. Wiele osób jedynie połamało ręce i nogi na śliskim lodzie. Ja jednak, zawsze będę miała w pamięci Dekalog I Krzysztofa Kieślowskiego i przestrogę, że woda i jej prądy, to nieodgadniony do końca żywioł - tak jak i wiele innych zjawisk oraz pytań bez odpowiedzi na tym świecie.
Marzenna Donajski
Filmy Animowane| < Poprzednia | Następna > |
|---|

Rząd Holandii walczy z agencjami pracy, które lekceważą prawo - zadeklarował to w Warszawie minister spraw zagranicznych Holandii Urie Rosenthal. Spot...
więcej w:Wiadomości z Holandii

Po zerwaniu wszelkich relacji przez Afrojacka z matką swojej córki holenderski dj zabezpieczył porządnie teren wokół swojej posiadłości przed wścibski...
więcej w:Plotki.nl

Norwegia, Islandia oraz Szwecja zapewniają matkom najlepsze warunki do życia i wychowywania dzieci - wynika z raportu "Mama Indeks" szwedzkiej organiz...

Najlepszy strzelec zakończonego właśnie sezonu Premier League, Robin van Persie poinformował władze Arsenalu, że nie podpisze z klubem nowego kontrakt...

Uczeni wzięli po lupę ryby. Dowodzą, że dieta zawierająca ryby dobrze wpływa nie tylko na pracę mózgu i odporność, ale również poprawia funkcjonowanie...
![]() Kurs języka holenderskiegoPierwsza lekcja kursu odbyła się 5 paźdz... Czytaj więcej |
![]() Trudne życie z gipsemPierwsza noc była koszmarem. Następne te... Czytaj więcej |
![]() BierzmowanieMoja córka pilnie przygotowywała się do ... Czytaj więcej |
![]() Z wizytą u Państwa G.Po nieprzespanej nocy poranek był szczeg... Czytaj więcej |
|
Więcej w: Blogi w Holandii |